Czasy, w których drzwi uważane były jedynie za niezbędny element budowlany odeszły do lamusa. Dziś to pełnoprawna część każdej aranżacji, która może stanowić niebanalne uzupełnienie wymarzonej kompozycji – nie tylko wnętrza. Jak sprawić, by ta swoista wizytówka każdego mieszkania przykuwała wzrok i zachwycała już od progu?
Zwykle w naturalnych odcieniach drewna, czasem z niewielkimi, szklanymi wstawkami, coraz rzadziej obite ekoskórą – drzwiom, bo o nich mowa, nie poświęcamy zwykle dużej uwagi. Raz kupione strzegą wejść do naszych domów przez długie lata. A gdyby tak spojrzeć na nie nieco łaskawszym okiem, a potem dodać im nieco oryginalności i charakteru? Wystarczy wałek, farba odrobina wolnego czasu!

Metamorfoza drzwi – prace przygotowawcze
Zanim zabierzemy się za malowanie, drzwi trzeba dokładnie umyć, a następnie dobrze odtłuścić. Do odtłuszczania można użyć benzyny ekstrakcyjnej, acetonu lub spirytusu technicznego.
Krok drugi – zabezpieczenie powierzchni
Klamkę, zamek i inne elementy, których nie chcemy pomalować, zabezpieczamy za pomocą taśmy malarskiej.
Krok trzeci – rozrabiamy farbę
Do nadania drzwiom zupełnie nowego wymiaru można z powodzeniem użyć np. Farby Easy Renowacja od V33. W opakowaniu znajdziemy farbę i niewielką saszetkę ze środkiem Additiv System, który poprawia jej przyczepność. Oba składniki łączymy, dokładnie mieszamy przez ok. 5 minut, sięgając mieszadłem do dna pojemnika. Teraz produkt jest gotowy do użycia.
Krok czwarty – prace twórcze
Do malowania najlepiej użyć wałka flokowego, a nadmiar produktu dokładnie odsączyć na kuwecie. Farbę nanosimy cienką warstwą, metodą krzyżową i pozostawiamy do wyschnięcia na około 6 godzin. Po wyschnięciu pierwszej warstwy nakładamy kolejną. Do uzyskania pożądanego efektu potrzebujemy 3 warstw. Tym sposobem drzwi nabrały pięknej, morskiej głębi!
Malowanie drzwi – detale
Postaw na kolor. Kolorowe drzwi prezentują się znakomicie. To niezwykle prosty, niedrogi i efektywny sposób, by przychodzący do nas goście i mijający drzwi sąsiedzi spojrzeli na nasze mieszkanie z nieskrywanym zachwytem. Ładnie, prawda?
